Szukaj na tym blogu

środa, 11 lipca 2012

Coraz bliżej sprawców

– Policja posiada zdjęcia młodych ludzi, którzy pozbawili głowy pomnik przy placu Puerta de Jerez. – poinformowały dzisiaj sewilskie portale internetowe. Fotografie zostały przekazane funkcjonariuszom przez świadków tego zdarzenia. A widać na nich młodego chłopaka, który w otoczeniu siedmiu innych osób podnosi do góry głowę „nimfy z fontanny” i spaceruje z nią dookoła.

Niestety zdjęcia nie są dobrej jakości. Nie widać dokładnie twarzy. Dlatego specjalne jednostki policji analizują i poprawiają fotografie. Tymczasem władze Sewilli mają nadzieję, że sprawcy tego „haniebnego czynu” niebawem zostaną złapani, a później ukarani.

Obecnie trzy kawałki głowy przewieziono do konserwatora zabytków. Prace naprawcze będą trwały około miesiąca, a ich koszt to 9 tysięcy euro. 

Głowa w trzech kawałkach, źródło: www.diariodesevilla.es

niedziela, 8 lipca 2012

Śledztwo w toku

Radosne świętowanie zwycięstwa hiszpańskiej reprezentacji, podczas Euro 2012, przyniosło Sewilli straty. W nocy 1 lipca zaginęła głowa. Straciła ją statua umieszczona na zabytkowej fontannie, stojącej na środku placu Puerta de Jerez. Tamtej nocy rozradowani i pijani kibice zaczęli wchodzić na pomnik. Ich ruchy spowodowały, że "poleciała głowa". Lokalne gazety donoszą, iż to wandale wykorzystali dobrą okazję do tego, żeby zniszczyć zabytek miasta. Prasa napisała również, że cztery dni temu głowę odnaleziono, ale niestety w trzech kawałkach.

– Jednak na razie nie można jej przykleić, bo policja musi znaleźć sprawców. – poinformował mnie hiszpański kolega. Funkcjonariusze badają elementy głowy i jest nadzieja. Prawdopodobnie podejrzani zostawili na niej odciski palców oraz fragmenty zdartego naskórka. To może doprowadzić policję do przestępców.

W ciągu tygodnia wszystko powinno wrócić do normy, ale póki co fontanna stała się jeszcze większą atrakcją zarówno dla turystów, jaki i tubylców. Wszyscy robią zdjęcia pomnikowi bez głowy. W końcu takie rzeczy nie zdarzają się codziennie. Będzie, co opowiadać dzieciom i wnukom. 

Z głową...
... i bez głowy.


czwartek, 5 lipca 2012

Leniwe lato

Razem z początkiem lipca, rozpoczęła się sławna, hiszpańska sjesta. Upał, wakacje, słońce – te czynniki utrudniają pracę zawodową. Dlatego latem w Andaluzji sjesta jest konieczna i niezbędna.

Wiele się zmieniło. W południe nie wszystkie sklepy czy urzędy są pozamykane. Tak było jeszcze kilka lat temu. Jednak lokalne sklepiki, część knajp, banki oraz niektóre sklepy samoobsługowe w godzinach 14:00-17:00 lub 14:30-17:30 w sierpniu oraz lipcu są zamknięte. Jeśli nie są to i tak praca w nich odbywa się spokojnie oraz powoli. Nawet kryzys gospodarczy oraz 23 proc. bezrobocia nie zmusi Andaluzyjczyków do sumiennej pracy latem.


W czerwcu wszystko odbywało się jeszcze w miarę normalnie. Dlatego nie sądziłam, że lipiec przyniesie tak radykalne zmiany. – Jak będę wracała to pójdę do tego dużego sklepu po drodze. – pomyślałam. Zgodnie z planem próbuję wejść do sklepu, ale drzwi się nie otwierają, a w środku nikogo nie ma. Patrzę na zegarek jest 14:40, a na drzwiach wisi kartka, że od poniedziałku do piątku czynne w godzinach 9:00-14:30 i 17:00-21:00. Co mogłam zrobić. Wybrałam inny sklep, w którym sjesta nie obowiązywała.

Zgodnie z tradycją w godzinach sjesty wszyscy powinni przerywać pracę i na dwie-trzy godziny udawać się na obiad, a potem na krótką drzemkę. Sjesta to przede wszystkim stan ducha. Dzięki niej jesteśmy zrelaksowani, nie czujemy stresu. – przyznają mieszkańcy Andaluzji, którzy także w sierpniu, jeśli nie muszą to nie pracują. – W sierpniu będziesz miała wakacje, bo nasze stowarzyszenie jest zamknięte. Za gorąco, żeby tu siedzieć i pracować. – powiedziała Gloria. Mam wrażenie, że umysły większości mieszkańców Sewilli są zaprogramowane na odpoczynek i na szukanie możliwości, w jaki sposób żyć tak, żeby się nie przepracowywać. 

poniedziałek, 2 lipca 2012

Królowie Europy

– Campeones, campeones aeaeaooooo – krzyczałam wczoraj razem z mieszkańcami Sewilli i ochrypłam, ale co mogłam zrobić, udziela się. Czerwono– żółte stroje, flagi, piłkarskie przyśpiewki, okrzyki– trudno przejść obojętnie. Nawet, jeśli czuje się żal z powodu tego, że te wszystkie barwy nie były biało– czerwone.


Sprawdziły się jednak przepowiednie optymistycznie nastawionych Hiszpanów. Wygrała ich reprezentacja, oni są najlepsi i nic nie zachwieje ich pewnością siebie. Przed meczem na wielu polskich portalach czytałam, że to Włosi zostaną mistrzami Europy, a na hiszpańskich. – Jesteśmy gotowi tworzyć piłkarską historię – mówił Andrés Iniesta portalowi sport.es, a dziś na tej samej stronie internetowej, ogromny tytuł. – Królowie futbolu, królowie Europy!

Wczoraj królami poczuli się też mieszkańcy Sewilli, którzy przez całą noc grali koncert na wuwuzelach i bębnach oraz śpiewali. Przed meczem, w reklamówkach brzęczało ich ulubione, hiszpańskie piwo, o którym koledzy z Polski mówią pogardliwie „siki”. Po meczu piwo lało się strumieniami nie tylko do gardeł, ale też na głowy i podkoszulki wszystkich oglądających mecz poza domem. A trzeba przyznać, że takich w Sewilli jest sporo.


Samochody obwieszone hiszpańskimi flagami przekraczały prędkość, a piesi przechodzili na czerwonym świetle i nikt nie miał do nich pretensji. Mimo tego, że policja była w gotowości. Zaczęła nawet ściągać pijanych szczęściem fanów futbolu z zabytkowej fontanny na rynku.

Strefa kibica w Sewilli okazała się najlepszym miejscem na spędzenie niedzielnego popołudnia. A hiszpańskie podziały na Andaluzję, Katalonię oraz inne rejony wczoraj były bez znaczenia. Jak zauważyła jedna z moich, polskich koleżanek. – Mam przeczucie, że nawet Barcelona czuje się dziś wyjątkowo hiszpańska.